Obudziła mnie Gabi, szturchając, że już jesteśmy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam... inny hotel?
-Ym, co jest?
-No bo w tamtym kanalizacja się zepsuła.
-Szkoda..
Wyszliśmy wszyscy na 60 stopniowy upał, wzięłam moją walizkę do ręki i podeszłam do naszego przewodnika.
-Na naszych koloniach będzie 5 grup, po 20 osób! A teraz rozdamy pokoje.
Po rozdaniu pokojów, okazało się, że będziemy z Patrycją i Gabrysią w pokoju, mi pasuje! Weszłyśmy do ślicznego apartamentu, wyjrzałam przez balkon, i blok na przeciwko, balkon na tym samym piętrze, dokładnie naprzeciwko, stał on! Mój anioł, był oparty o rurkę, i spoglądał na dół. Nie zobaczył mnie, usiadłam na łóżko, a obok mnie Gabi.
-Co jest?
-Zobacz na balkon.
Gabrysia przyszła uśmiechnięta, i mnie przytuliła.
-Za godzinę kolacja, więc ubierz się.
Wyszukałam jakiś ładnych ciuchów z walizki. Założyłam czarne spodenki, luźną białą bluzkę, i balerinki. Wyprostowałam włosy, i razem z Gabrysią wyszłyśmy, na Magdę i Patrycję nie zwracałyśmy uwagi. Ciepłe powietrze dotykało moich nóg, weszłyśmy do restauracji, usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść. Nie było go na sali, po skończonym posiłku wstałyśmy i postanowiłyśmy wyjść na plaże. Ciemno, delikatne fale, czysty piasek, i delikatny wietrzyk.. Marzenie. I w oddali zobaczyłam znajomą mi postać, tak to był on! Poczułam tyrpnięcie w żebra, i cichy głos Gabrysi "to twoja szansa" Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech, i zrobiłam krok. On się zatrzymał i powiedział coś do kolegi, usiedli na leżaku i patrzyli się w nas jak na idiotki. Spojrzałam się ze zdziwieniem na Gabrysię, i szłyśmy dalej, przechodząc obok ich leżaków... GABRYSIA MNIE POPCHNĘŁA. Wylądowałam dosłownie w kroku mojego anioła. Jego kolega i Gabrysia zaczęli się śmiać, a on pomógł mi wstać, obmierzyłam wściekłym wzrokiem Gabrysię. Odwróciłam się, i powiedziałam:
-Przepraszam, znowu ze mnie taka sierota - spojrzałam na Gabrysię - nie patrzę pod nogi.
-Nie, nic nie szkodzi. Julek jestem, a to Adrian.
-Sandra, a ta osoba która mnie popchnęła to Gabrysia.
Gabrysia leżała na ziemi ze śmiechu, a ja stałam rozczochrana przed Julkiem i Adrianem.
-Siadajcie. - powiedział Julek, pokazując na leżaki obok.
Usiadłam, a obok mnie na jednym leżaku, wgramoliła się Gabrysia. Było mi strasznie ciasno, ale robiłam dobrą minę to złej gry.
-Skąd jesteście?
-Okolice Katowic, a wy? - odparłam, bawiąc się paskiem od spodenek.
-Częstochowa. To kawałek, 40 minut drogi z Katowic no nie?
-Tak. - powiedziałam lekko smutna.
Rozmowa naprawdę była spoko, cały czas się śmialiśmy. Adrian patrzył na Gabrysię jak na obrazek. Ja w sumie nie zwracałam uwagi na nich, tylko na Julku. Był.. jak Anioł, naprawdę jak anioł. Wybiła 22 godzina. Czas było się zbierać, pomimo, że nie chciałam, musiałyśmy już iść, bo kierownik by się czepiał, po za tym strasznie chciało mi się siku.
-To my.. no ten.. idziemy, cześć chłopaki - pomachałyśmy i poszłyśmy.
Piszcząc wleciałam do naszego pokoju, niestety.. Dziewczyny spały, dlaczego powiedziałam niestety? Oh tak, obudziłam je.
-Idiotko, musisz się tak drzeć? - wydarła się na mnie Magda.
-Oj tam, przepraszam.. Czemu śpisz z Patrycją? Przecież Gabrysia z nią śpi
-Właśnie? - spytała Gabrysia.
-Zakumplowałyście się, że nie zwracacie na nas uwagi. Idźcie do naszego pokoju, właściwie to już do waszego.
Zdziwione, weszłyśmy do pokoju i zamknęłyśmy drzwi. Wzięłyśmy szybki prysznic, i położyłyśmy się w łóżku.
-Gabrysia..
-Hy?
-Zakochałam się.
-W kim?
Przybiłam sobie wielkiego FACEPALM'A. Spojrzałam na nią, z miną "CZY TY JESTEŚ CHORA PSYCHICZNIE, ŻE SIĘ PYTASZ?"
-Ano, tak JULEK!
-Zamknij się, jeszcze one usłyszą..
Wstałam i wyszłam na balkon, spojrzałam się na balkon Julka, i zobaczyłam.. JAK OŚWIECA SIĘ ŚWIATŁO I KTOŚ WYCHODZI.
O nie,nie,nie,nie! Nie! Wracaj do pokoju Sandra, Wracaj! O fuck.. Wyszedł.. Julek, w samych bokserkach i ta klata, boże. Nie! Sandra, nie patrz się. I.. zauważył mnie w byle jakim kucyku na głowie, i w piżamie z Garfielda. Uśmiechnął się i powiedział głośno, tak żebym usłyszała.
-No to widzę, że będziesz mnie obserwowała! - zrobił pozę modelki.
Wybuchłam śmiechem.
-No! Czyli będziesz się ze mną trudził 2 tygodnie.
Udawał smutnego.
-Idź spać mała, bo jutro mamy jakąś wycieczkę na miasto.
-Nie jestem mała!
-Jesteś.
-Nie, jestem tylko o rok młodsza.
-No właśnie! Dobranoc Mała.
Nosz co za idiota, nie jestem mała. >.<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz