- Państwo rosyjskie dysponuje największymi na świecie zasobami naturalnymi i źródłami energii. Rosja jest członkiem wielu międz..
- Sandra telefon do ciebie. - przerwała moją naukę na geografię, mama.
*Cholera kto znowu?* pomyślałam.
- No siema Sandra! Robisz coś ciekawego? - wydarła się moja kuzynka do telefonu.
- No ciekawego to nie, mów co jest?
- Słuchaj na necie znalazłam takie fajne kolonie. Byłabyś zainteresowana?
- No może, a gdzie?
- Nie może, bo to za 1,5 tygodnia są.
- No dobra, ale gdzie?
- Do Bułgarii na 11 dni.
- O.. Fajnie, a ile kosztują?
- 1,500 złotych.
- No nie za drogo.
- No to zapytaj się mamy czy byś jechała, i zadzwoń mi za godzinę, to ci adres stronki dam, okej?
- No spoko.
Porozmawiałam z mamą - zgodziła się, tata też. Zadzwoniłam do Magdy, żeby dała mi nazwę tej strony. Hotel spoko, cztery gwiazdki, ładny, wielki basen, i.. OSTATNIE MIEJSCE. Zdezorientowana, poleciałam do mamy i pokazałam jej.
Zapisałam się. Wyjazd za 1,5 tygodnia, 11 dni. Szykuje się niezły melanż. Napisałam wszystkim na gadu, że jadę na kolonie. Byłam naprawdę podniecona, pomimo, że moja kuzynka ma ZAWSZE huśtawkę nastrojów, wiedziałam, że będzie fajnie, przeczuwałam!
Wstałam o 6:45 dzisiaj zakończenie roku szkolnego, idę do 3 klasy. Żegna m moich przyjaciół. Ubrałam czarną spódniczkę, bluzkę z dekoltem, szpileczki, wyprostowałam włosy, lekki makijaż, i poszłam do auta, tata mnie pogłaskał po głowie (?) a ja wydarłam się na niego, że mi fryzurę zniszczył. Wysiadłam pod moją szkołą i weszłam na salę. Dzisiejsze zakończenie roku, zleciało NAPRAWDĘ szybko, rozdanie świadectw, pożegnanie i do domu.
Wróciłam zmęczona, przebrałam się w dresy i zaczęłam pakowanie, bo w końcu jutro o 4:15 wyjeżdżałam na kolonie, do Bułgarii. Szybki telefon do Magdy, i wielkie pakowanie się. Wywaliłam wszystkie ubrania z mojej szafy, i układałam je w kosteczki, w mojej słitaśnej zielonej walizce. -.-
Zmieściłam się, zamknęłam walizkę, i tańczyłam do rytmu piosenki "Runaway baby" Spojrzałam na zegarek 20:20, ktoś o mnie myśli. Weszłam pewnym krokiem do łazienki, myłam się z godzinę, moim wytłumaczeniem na to, dlaczego tak długo się myłam było: "JA Z TEJ ŁAZIENKI NIE BĘDĘ KORZYSTAŁA 2 TYGODNIE" Reakcja mamy, była jedna.. śmiech! Weszłam pod cieplutką kołderkę, odłożyłam laptopa, i postanowiłam pójść spać o 22, naprawdę dla mnie to była wczeeesna godzina. Z trudem zasnęłam.
Obudził mnie głośny budzik który darł się na pół domu, trzasnęłam go poduszką i wydarłam się "morda w kubeł". Nogami po podłodze szukałam papuci, znalazłam i wyszłam z pokoju, zza drzwi wypalił moje oczy, blask światła z naszego małego żyrandola. Zmrużyłam oczy, i zobaczyłam moją mamę która robiła mi śniadanie z kuchni. Zeszłam po schodach i przywitałam się z nią. Zjadłam ciepłe tosty, i ubrałam się.
Zajebiście się zaczyna! *.* pisz, pisz :)
OdpowiedzUsuńDziękuje ;*
UsuńBardzo ciekawie się zaczyna.Czekam z niecierpliwością na dalszą część;D
OdpowiedzUsuńDziękuje ;*
UsuńPisz dalej, koniecznie :)
OdpowiedzUsuńMisiek :*
;*
UsuńKiedy następna część?
OdpowiedzUsuńNie wiem, możliwe, że nawet dzisiaj ;*
UsuńKurde, nie wiem czy się wyrobie, więc jak nie dodam, to przepraszam <3
UsuńPISZ! *.*
OdpowiedzUsuń! *.*
UsuńYAY! Naprawdę fajnie piszesz :) *-*
OdpowiedzUsuńDziękuje, no ;*
Usuńpodoba mi się. bardzo, bardzo.
OdpowiedzUsuń: *
;*
Usuń