piątek, 13 lipca 2012

2 Welcome to republic of bulgaria

Podjechaliśmy pod miejsce zbiórki o 4 rano, byli już prawie wszyscy, wiele dziewczyn stało grupkami, chłopcy też. Oczami szukałam po tym placu, Magdy. Zobaczyłam ją stojącą z mamą, podeszłam i przywitałam się. Była ubrana w spódniczkę, i sweter. Nie pasowało jej to ubranie kompletnie.
4:15, pożegnałam się z rodzicami, i ciocią. Weszliśmy do dwupiętrowego autobusu, Magda leciała jak strzała na pierwsze siedzenia, żeby wszystko widzieć. 2 piętro, pierwsze siedzenia, bajka. Usiadłyśmy na miejscach, pomachałyśmy z góry rodzicom, i usłyszeliśmy odpalanie silnika. Autobus ruszył, wypiłam aviomarin i odpłynęłam. Obudziłam się na granicy polsko-czeskiej. Staliśmy długo w miejscu, więc wszyscy wyszli na dwór, i siedzieli na trawniku obok. Postanowiłam nie siedzieć w autobusie i też wyjść, wyszłam z autobusu, wzrok przeniósł się na mnie, naprawdę czułam się nie zręcznie. Podeszłam do Magdy i zaczęłyśmy gadać, Magda wróciła do autobusu po chusteczki, a ja usiadłam na krawężniku, w końcu podeszła do mnie jakaś postać, podniosłam wzrok i spojrzałam na śliczną blondynkę, była niska i szczupła, z uśmiechem na twarzy powiedziała do mnie:

-Wiesz może dlaczego tak długo stoimy?
-No widzisz, kolejka jest. - odpowiedziałam sympatycznie.
-Ano tak, sory ale nie ogar dzisiaj, przez ten aviomarin.
Wybuchłyśmy śmiechem, poznałyśmy się. Gabrysia była naprawdę bardzo miła, o rok starsza, i najlepsze jest to , że mieszkała miejscowość obok Katowic, czyli bardzo blisko. Siedziałyśmy razem dobre 10 minut, po czym przyszła Patrycja - przyjaciółka Gabrysi. Przywitałyśmy się, również była sympatyczna, ale bardzo... nie ufna. Dołączyła do nas Magda, przywitała się i stałyśmy w cztery. W końcu autobus ruszył, a my weszłyśmy do autobusu. Dziewczyny zamieniły się z jakimiś dziewczynami, i siedziały za nami. Cały czas rozmawiałyśmy, właściwie to z Gabrysią najbardziej się rozumiałam. Zamieniłyśmy się miejscami, i to z Gabrysią siedziałam. Magda się rozumiała z Patrycją, obie wredne. Dobrały się, i do końca drogi siedziałam z Gabrysią. Śmiałyśmy się przez pół drogi, 3 tysiące zdjęć i trochę snu.

Postój na ubikację. Gabrysia,Magda i  Patrycja spały, a mi się cholernie chciało siku. Wstałam i wyszłam, wzięłam 1 euro i poszłam do kolejki.
Załatwiłam swoje sprawy, i wyszłam. Poczułam uderzenie o czyjąś klatkę piersiową. Spojrzałam do góry, i zobaczyłam JEGO. Włosy najpiękniejsze jakie widziałam, piękny nos, usta, oczy, mały pieprzyk na policzku, i ten piękny zachrypnięty głos:

-Przepraszam.
-Nie, nie.. to ja przepraszam, już nie patrzę. Godzina 2 w nocy, śpiąca jestem to dlatego.
-Dobra, ja spadam bo muszę do kibelka.
Szczery, westchnęłam i podniecona wleciałam do autobusu, usiadłam na fotelu ułożyłam poduszkę, przykryłam się kocykiem i zasnęłam.

Obudziły mnie głośne śmiechy i promienne słoneczko, które raziło mnie po oczach, podniosłam się, i spojrzałam na godzinę.. 9:34, wyjrzałam przez okno, próbując nie budzić Gabrysi i zobaczyłam wielki napis:
"WELCOME TO REPUBLIC OF BULGARIA"
 Jesteśmy w Bułgarii, teraz jeszcze tylko przejechać przez całą Bułgarię do Aholey. I Nagle usłyszeliśmy komunikat naszej pilotki: "Dzień dobry, właśnie wjechaliśmy do Bułgarii, za około 9 godzin powinniśmy być na miejscu, najbliższy postój będzie o godzinie 11." Ziewnęłam i spojrzałam na Gabrysię, spała jak zabita.

Postój, wyszłam na dwór z Gabrysią, siadłyśmy na ławeczce, i rozkoszowałyśmy się powietrzem, w autobusie było duszno i śmierdzącą. Zaczęłam się śmiać z Gabrysi, powiedziała coś głupiego. Spojrzałam się przed siebie i zobaczyłam jego.. nie wiedziałam jak miał na imię, to on, ten co walnęłam głową o jego tors, on.. ANIOŁ.. Wpatrzyłam się w niego, po chwili poczułam szturchnięcie.
-Co ci?  - spytała Gabrysia.
Opowiedziałam jej całą sytuację.
-No powiem, że ładny jest.. Ale mam chłopaka, i Ci go zostawiam, wiesz jak ma na imię?
-Nie zdążyłam się nawet zapytać, bo powiedział, że musi iść do kibla.
-Hahahahaaha! Co za debil.

Uśmiechnęłam się i wróciłyśmy do autobusu. Wstałam, żeby poprawić koc, spojrzałam na Magdę i Patrycję. Miały wzrok jakbym im coś zrobiła, spojrzałam na resztę autobusu, wszyscy byli czymś zajęci, szukałam wzrokiem jego, mojego Anioła, zauważyłam go, i wtedy nasze spojrzenia się spotkały, zaczerwieniłam się i szybko usiadłam. Wyciągnęłam nogi, i znowu zasnęłam.

4 komentarze: